Dziennikarze muzyczni
ZASTĘPCA DYREKTORA PROGRAMOWEGO - MUZYKA I OPRAWA
... Każdego dnia wyruszamy w drogę. Zabieramy ze sobą kanapki, emocje, wspomnienia, telefony, marzenia... Od kiedy pamiętam, zawsze miałem przy sobie pudełko z napisem „Muzyka”. Gdy próbowałem niezdarnie nałożyć pocztówkę dźwiękową na adapter, gdy delikatnie kładłem czarny krążek na wymarzonym gramofonie, gdy przekonałem się, że płyta kompaktowa też może się porysować i gdy tysiące plików mp3 zamieszkało w komputerze... wszędzie i zawsze była ze mną Muzyka. Nie zawsze od razu uświadamiamy sobie, że to nie my wybieramy drogę, którą podążamy, ale to Droga nas wybiera. Liceum Ekonomiczne, księgowość, finanse, maszynopisanie, ale również szkolny radiowęzeł i pierwsze świadome muzyczne wybory. Ekonomia i filozofia, Akademia Ekonomiczna i Uniwersytet im. A. Mickiewicza w Poznaniu, ale również - od pierwszych dni - Radio Studenckie „F i D”. Gdzieś po drodze - pierwsza wizyta w Radiu Koszalin i świadomość, że pudełko z napisem „Muzyka”, które wędrowało ze mną przez wszystkie te lata, nie jest już przedmiotem, a stało się Drogą. Jestem dumny z tego, że codziennie możemy się na niej spotykać... Dziękuję.
Od kiedy pamiętam, muzyka była w moim życiu obecna i niezwykle istotna. Dziecięciem będąc słuchałem piosenek Czerwonych Gitar i Niebiesko-Czarnych, wydobywających się z tajemniczej, pięknie wykonanej drewnianej skrzyneczki skrywającej adapter. Potem, za sprawa starszego brata, Czerwone Gitary zastąpili The Beatles, a Niebiesko-Czarnych The Rolling Stones. Koniec podstawówki przyniósł, tym razem za sprawą szkolnych kolegów, kolejne muzyczne odkrycia. Led Zeppelin, Black Sabbath, Deep Purple ... Innych tuzów muzyki rockowej odkrywałem już sam, a w 1991 roku udało mi się to odkrywanie połączyć z wykonywanym zawodem. Jeśli dodać do tego możliwość prezentowania na Antenie Polskiego Radia Koszalin ciekawych książek i filmów, mamy do czynienia z sytuacją określaną mianem "pełnia szczęścia". Wypada mi tylko wyrazić nadzieję, że jeszcze przez jakiś czas będę mógł to robić.
Od początku prowadzę audycje muzyczne i kulturalne, od 20 lat gram muzykę, której sama słucham: klasykę i jazz, soul i chillout. Radio sobie wymarzyłam i szybko pokochałam mikrofon- moją przepustkę do świata ludzi kultury i ...gwiazd.
Moja wielka miłość...do muzyki, żeby nie było wątpliwości, rozpoczęła się w szkole średniej, kiedy dosyć przypadkowo zetknąłem się z pierwszą płytą grupy Toto (zresztą do dziś „Child's Anthem” i „Geoergy Porgy” robi wrażenie). Od tego czasu pokochałem dobrze nagrane i zaaranżowane piosenki oraz tzw. „muzykę środka”, którą staram się prezentować słuchaczom Radia Koszalin. Uwielbiam szperać i odkrywać nowe zespoły, nowych wykonawców, którzy niekoniecznie trafiają na listy przebojów i okładki pierwszych stron gazet (wiadomo jakich). Nie zapomnę jak pewnego pięknego dnia (to było w czasie studiów) otrzymałem od mojej znajomej kasetę magnetofonową, którą z kolei ona dostała od swojego brata zza oceanu. To był rok 1991 a na tymże zapomnianym już nośniku była nagrana płyta The Rippingtons „Tourist In Paradise”. Kiedy rok później zacząłem pracę w radiu, najpierw „z pewną nieśmiałością” grałem smooth-jazz (choć nikt go tak jeszcze nie określał), a później - już z pełną świadomością - prezentowałem artystów z tego nurtu, czyli Petera White'a, Michela Franksa, Sanborna, Ritenoura, Mangione i wielu innych. Ta miłość do smooth-jazzu pozostała mi do dzisiaj i staram się ją uzewnętrzniać w każdy czwartek od 22.00 do 24.00 („Przekładaniec smooth-jazzowo-soulowy”). Czy coś jeszcze lubię? Całe mnóstwo! Soul, funk, tradycyjne r'n'b oraz amerykański folk-rock (ze względu na cudne harmonie wokalne). Z kolei każda sobota jest dla mnie świętem, bo wtedy mam przyjemność poprowadzić jedną z najstarszych list przebojów w Polskim Radiu, czyli „Złotą 30 Radia Koszalin” (16.00-18.00).
Trudno jest w kilkunastu zdaniach opisać przeszło pół wieku mojej dziennikarskiej pracy w Polskim Radiu Koszalin, bo - nie wiedzieć kiedy - stałem się najstarszym dziennikarzem – muzycznym dinozaurem w naszej rozgłośni. Moja przygoda życia, zaczęła się zimą 1965 roku - wówczas to został ogłoszony nabór (dziś powiedzielibyśmy casting) do Chóru i Kapeli Ludowej Rozgłośni PR w Koszalinie pod dyrekcją braci Jana i Lucjana Kowalczyków. Pierwsze nagrania piosenek kaszubskich wyemitowano 4 marca 1965 r. w Dni Koszalina. Po latach śpiewania w chórze, w 1972 r., dostałem propozycję współpracy w Redakcji Muzycznej – byłem autorem audycji „Z tysiąca i jednej płyty”, z przebojami nie tylko polskich gwiazd... Muzykę przywoziłem z zaprzyjaźnionych redakcji PR w Poznaniu i Programu 1 oraz z ówczesnych Ośrodków Kultury Węgierskiej i Czechosłowackiej w Warszawie. Do moich redakcyjnych obowiązków należały także opracowania muzyczne dla Redakcji Literackiej. W epoce nagrań stereofonicznych pierwszą audycją z tego cyklu w koszalińskiej Rozgłośni było moje „Młodzieżowe Studio Stereo” – z muzyką światowych gwiazd muzyki rockowej (np. Pink Floyd, Deep Purple, Queen). W tamtych czasach uczestniczyłem i nagrywałem rozmowy z muzykami występującymi na m.in. „Międzynarodowej Wiośnie Estradowej” w Poznaniu, Targach Muzycznych w Łodzi, ale i Festiwalu w Jarocinie. Przez wiele lat byłem korespondentem Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu dla ogólnopolskiej audycji PR1, prowadziłem „Studio Gama” – spotkania przy mikrofonie z gwiazdami estrady, żeby wspomnieć tylko Annę Jantar, Annę German, Irenę Jarocką, Marylę Rodowicz, Kasię Sobczyk czy Jacka Lecha - pozostawiły one w moim sercu niezapomniane wrażenia. Wśród moich autorskich audycji były też dwie, z tzw. muzyką poważną – „Metronom” i „Muzyczne Prądy i Poglądy”. W latach 1986-1991 byłłem gościem „Legnickiego Conversatorium Organowego, z którego przywoziłem nie tylko nagrania rozmów o muzyce z artystami – organistami, ale także i nagrania, które wzbogaciły bardzo moje audycje (na marginesie - muzyka organowa i oratoryjna – to moje hobby!) Pod koniec lat 90. byłem współorganizatorem Muzeum Radia Retro - w budynku starej rozgłośni powstała wówczas Muzyczna Scena Radia Retro, na której występowali m.in. Ryszard Poznakowski, Krystyna Giżowska, Iwona Niedzielska, Bogusław Mec, Jerzy Rybiński, Jan Wojdak, Zbigniew Wodecki czy Zbigniew Górny. Przed laty, podczas 35-lecia naszego radia, byłem organizatorem i prowadziłem Galę Piosenki Biesiadnej z udziałem znanych solistów i Orkiestry PRiTV w Poznaniu pod dyrekcją Zbigniewa Górnego Powie ktoś, że wówczas nietrudno było być idolem, gdy na rynku muzycznym było tylko 17 rozgłośni, a nie było internetu, komputerów – a więc radio było jednym z nielicznych mediów, z których płynęła w eter – muzyka! Do dziś pozostały w mojej wdzięcznej pamięci wspomnienia z porannych audycji „Studio Bałtyk”, które były sztandarowymi audycjami trzech nadmorskich rozgłośni – Gdańska, Szczecina i Koszalina. Dwa razy w tygodniu stawiałem się przy mikrofonie 6 rano, co dla mnie – klasycznego nocnego marka - było nie lada wyczynem! Nie tylko opracowywałem muzykę do audycji, ale także opowiadałem o muzyce!A potem sprawdziło się porzekadło staropolskie „Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje”, bo oto otrzymałem propozycję prowadzenia nocnych programów na żywo. To było wczoraj... A dziś? W każdy niedzielny wieczór, od 21:00 do 23:00 prowadzę audycję „Radio Koszalina Na Dobrą Noc (z „piosenką z dinozaurem”) a w niej prezentuję i przypominam nie tylko szlagiery lat 60. i 70., ale też sięgam do skrytych w duszy pamięci lat, które przeżyłem w Polskim Radiu Koszalin, w ramach najpiękniejszej przygody muzycznej.
Artysta od urodzenia, inżynier z wyboru. Dziennikarz, muzyk, wokalista, instrumentalista, dj, mc. Absolwent szkoły muzycznej, prawdziwy muzyczny entuzjasta, osoba pełna kontrastów. Kilkanaście lat temu zamienił akordeon na mikrofon i dj-kę, i od tamtej pory występuje na największych eventach w Polsce. Pasjonat muzyki elektronicznej, otwarty na wiele brzmień, autor tekstów piosenek. Często sięga po brzmienia nietuzinkowe, niezwykle inspirujące. To właśnie radość czerpana z muzyki jest dla niego największą wartością.Stąd w swoich programach tak chętnie dzieli się energią i pogodą ducha.
Widziany na mieście? Uprasza się o doprowadzenie młodszego redaktora do najbliższego źródełka z kofeiną. Pół życia w radiu, a drugie pół w pociągach. Odkąd pamiętam, chciałem zobaczyć wszystko. Dali mi na chwilę mikrofon w liceum - do tej pory nie oddałem. Wieczny student, który codziennie zaczyna biegać, ale od jutra. Kocham rozmawiać z ludźmi mądrzejszymi od siebie. Staram się zadawać ciekawe pytania i dużo montuję po nocach. Jeżeli nie poznałem kogoś na ulicy, a moje źrenice miały podejrzany kształt, to najprawdopodobniej wstałem o godzinie 4.15, aby spędzić z Wami świt i poranek w Studiu Bałtyk. Szanuję ludzi, którzy w COŚ wierzą.