fot. wikimedia.org
Policja zatrzymała grupę osób, która przy bramie "Arbeit macht frei" rozebrała się i skuła łańcuchem. Wcześniej miała zabić także owcę. Muzeum potępiło wykorzystywanie Auschwitz jako miejsca demonstracji

Motywy działania sprawców incydentu nie są na razie znane.  - Trudno powiedzieć czy chodziło o protest, czy happening - mówi Bartosz Bartyzel - rzecznik Muzeum Auschwitz - Birkenau.
Natychmiast po rozpoczęciu incydentu interweniowała straż muzealna. Teren został zabezpieczony, a na miejsce wezwano policję.

Grupa 11 osób zatrzymanych na 48 godzin czeka w tej chwili w Komendzie Powiatowej policji w Oświęcimiu na przesłuchanie. To kobiety i mężczyźni w wieku od 20 do 27 lat pochodzący z Polski, Niemiec i Białorusi. Incydent zakłócił prace muzeum. - Ruch odwiedzających zostanie wznowiony po zakończeniu działań służb. W sprawie tej Muzeum złoży zawiadomienie do prokuratury - dodał Bartosz Bartyzel.

Śledczy w tej chwili ustalają przebieg wydarzeń. Zabezpieczone zostaną między innymi nagrania z kamer rejestrujących obraz przy bramie oraz wejściu do muzeum. Zdaniem policji mogło dojść do znieważenie pomnika i miejsca symbolicznego, za co grozi kara grzywny lub ograniczenia wolności.

W oświadczeniu na stronie internetowej władze muzeum napisały:

Do momentu wyzwolenia obozu przez Armię Czerwoną, niemieccy naziści zamordowali w Auschwitz ponad milion osób. Tereny dawnego obozu zostały wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.


IAR/ds