fot. prk24.pl
Nazwa oszustwa pochodzi od numeru artykułu w nigeryjskim kodeksie karnym. W dużym uproszczeniu polega na wciągnięciu ofiary w wymyślony transfer wielkiej sumy pieniędzy. W taką historię uwikłana została 52-latka, która zgłosiła się do koszalińskiej komendy, a za przesyłkę dla mężczyzny podającego się za pracownika kopalni złota - Johna Legenda zapłaciła prawie 18 tysięcy złotych.

„John Legend” twierdził, że podczas pobytu poza granicami kraju uzbierał pokaźną sumę pieniędzy. Po kilku tygodniach korespondowania mailowego, poprzez portale społecznościowe oraz za pomocą kamery internetowej, mężczyźnie udało się uśpić czujność 52-latki. Poprosił ją, aby odebrała dla niego przesyłkę, za którą trzeba zapłacić sporą sumę pieniędzy. Kobieta nie spodziewając się żadnego zagrożenia i wierząc w to, że wszystkie wydane przez nią pieniądze zostaną jej zwrócone, zgodziła się. Na podane przez oszusta adresy mailowe przesyłała korespondencję, a na konta bankowe gotówkę. Po kilku dniach od przesłania ostatniej kwoty skończyła się korespondencja z nieuczciwym obcokrajowcem, zniknęło jego konto, a przesyłka nigdy nie dotarła. W taki sposób 52-latka straciła prawie 18 tysięcy złotych.

Kobieta złożyła zawiadomienie w koszalińskiej komendzie o oszustwie.

„Nigeryjski szwindel” to metoda oszustwa pochodząca z lat 70. Oszustwo rozpoczyna się od tego, że kontaktuje się z nami obcokrajowiec. Najczęściej drogą mailową, ale zdarza się też, że poprzez różnego rodzaju czaty. Kontaktuje się z nami „spadkobierca” wielkiej kwoty pieniędzy odziedziczonej po krewnym lub pracownik uznanej korporacji, pułkownik amerykańskiej armii - zawsze ktoś, kto wykonuje zawód cieszący się dużym uznaniem społecznym lub wskazujący na wysoką zamożność. W trakcie czytania korespondencji dowiadujemy się, że obcokrajowiec wszedł w posiadanie dużej sumy pieniędzy pochodzących ze spadku, odszkodowania czy nawet kradzieży. Do ich odebrania potrzebuje jednak pomocy finansowej.

red./KMP Koszalin/ar