fot. Mateusz Sienkiewicz
Ta zbrodnia poruszyła mieszkańców regionu. W listopadzie zeszłego roku Łukasz M. udusił 65-letniego taksówkarza.

- Znajdujący się na tylnym siedzeniu oskarżony zaczął zadawać ciosy w głowę kierowcy, a kiedy ten próbował się bronić, sprawca wyjął parciany pasek i zaczął dusić - relacjonował prokurator Krzysztof Młynarczyk, który przedstawił akt oskarżenia.

Przyczyną zabójstwa miała być kłótnia między kierowcą a pasażerem, który nie miał przy sobie gotówki na opłacenie kursu. Po napaści Łukasz M. zabrał jedynie dwa telefony, które wyrzucił po kilkudziesięciu metrach w krzaki.

26-latek przyznał się do winy, ale twierdzi, że nie chciał zabić taksówkarza. Po usłyszeniu aktu oskarżenia przeprosił najbliższych ofiary.

- Przyznaję się, ale nie chciałem pozbawić życia tego taksówkarza. Nie planowałem tego przestępstwa. Bardzo żałuję tego, co się stało i z całego serca chciałbym przeprosić rodzinę Stanisława [nazwisko] - powiedział Łukasz M.

Żona taksówkarza mówiła, że nie może zrozumieć, dlaczego doszło do takiej tragedii.

- Mógł go wyrzucić, zabrać samochód, ale darować życie. A nie je odebrać zaledwie 2 miesiące przed emeryturą. Mój mąż tak ciężko pracował - mówiła, płacząc.

ms/ar

fot. Mateusz Sienkiewicz

Posłuchaj

żona taksówkarza nie może zrozumieć dlaczego doszło do tej tragedii
prokurator Krzysztof Młynarczyk o przebiegu zdarzeń
Łukasz M. przyznał się do zabójstwa