fot. pixabay
Epidemia grypy w USA. Zamknięto część szkół, między innymi w Idaho, Karolinie Północnej i Teksasie. W wyniku powikłań pogrypowych zmarło już ponad sto osób, w tym dwadzieścioro dzieci.

Lekarze biją na alarm i podkreślają, że na szczepienia wciąż nie jest za późno. Tej zimy odnotowano już kilkadziesiąt tysięcy zachorowań.

W Chicago ograniczono do minimum odwiedziny pacjentów w szpitalach. Wysoki poziom aktywności wirusa grypy zanotowano w 26 stanach. Amerykańskie Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób podkreśla, że mamy do czynienia z epidemią. Tylko na Hawajach nie stwierdzono żadnych zachorowań, a na Florydzie wskaźnik zakażenia jest bardzo niski.

W amerykańskich środkach masowego przekazu nie brakuje apeli, aby nie lekceważyć zagrożeń związanych z grypą. Media podkreślają, że z powodu powikłań pogrypowych masowo wzrasta liczba hospitalizacji.

IAR/ez