AZS - Stelmet | Źródło: Rafał Wolny, Adam Iwaszkiewicz
- Pracowaliśmy bardzo ciężko przez dwa ostatnie tygodnie i to przyniosło efekt - mówi Damian Jeszke po zwycięstwie Akademików nad Stelmetem Zielona Góra. W naszym magazynie rozmawiamy także z Przemysławem Zamojskim, a mecz analizujemy z trenerem Mirosławem Rajkowskim.

Chyba nawet najwięksi optymiści nie spodziewali się, że AZS Koszalin nawiąże równorzędną walkę z naszpikowanym gwiazdami aktualnym mistrzem Polski. Tymczasem nie tylko to zrobił, ale niemal przez całe spotkanie prowadził, by ostatecznie zwyciężyć 82:80. - Graliśmy bardzo uważnie i konsekwentnie, tak, że praktycznie nie było słabych elementów - ocenia Mirosław Rajkowski, były zawodnik Akademików, a obecnie trener młodzieży w MKK Basket Koszalin.

Z doświadczenia zawodniczego naszego gościa wynika, że dobrze na postawę koszalinian mogła wpłynąć dwutygodniowa pauza w występach. - Zespołom w formie tak długa przerwa przeszkadza, ale te słabsze mogą dopracować wiele elementów - wskazuje Mirosław Rajkowski, a jego słowa potwierdza Damian Jeszke. - Przez dwa ostatnie tygodnie bardzo ciężko trenowaliśmy, nie tyle pod kątem Stelmetu, co skupiając się przede wszystkim na własnej grze i to przyniosło efekt - mówi skrzydłowy Akademików.

Jemu samemu dłuższa przerwa pomogła osiągnąć znakomitą dyspozycję, po wyraźnej obniżce formy w kilku poprzednich meczach. Znaczna poprawa była widoczna także praktycznie we wszystkich elementach gry zespołu. AZS szybko, ale jednocześnie uważnie dzielił się piłką, nie zaliczając głupich strat. Walczył na tablicach i unikał przestojów tak kłopotliwych w poprzednich meczach. Do tego zawodnicy wytrzymali kondycyjnie pełne 40 minut na dużej intensywności. Na pochwałę zasługuje także obrona oraz przygotowanie taktyczne. - Na niewiele pozwalaliśmy rywalom, a sami konsekwentnie wykorzystywaliśmy luki w ich ustawieniu - zwraca uwagę Mirosław Rajkowski.

I rzeczywiście - nie było szalonych rzutów z dystansu, a większość punktów była wypracowana ułożonymi i konsekwentnymi akcjami. Wisienką na torcie była akcja, którą - po dziesięciu podaniach na obwodzie i całkowitym rozklepaniu obrony zielonogórzan - Damian Jeszke zakończył sam na sam z koszem.

Stelmet gubił się zresztą w defensywie dość często. Była to zasługa zarówno szybkiej gry koszalinian, jak i momentami biernej postawy przyjezdnych. - Ze względu na występy w Europie Stelmet gra dużo częściej i z silnymi rywalami, więc może być zmęczony - zauważa Mirosław Rajkowski.

Z tą tezą nie zgadza się jednak Przemysław Zamojski. - Fizycznie czujemy się dobrze, po prostu źle weszliśmy w mecz, graliśmy za miękko i bez koncentracji - diagnozuje rzucający zielonogórzan.

- To, co zrobił mój zespół, to była kompromitacja - powiedział bez ogródek trener Andrej Urlep na pomeczowej konferencji.

Wszystko zobaczycie Państwo w naszym magazynie. Tradycyjnie nie brakuje także najlepszych akcji meczu. Zapraszamy do oglądania.