fot. Aleksandra Kupczyk
Kilkadziesiąt osób spotkało się przy wielkanocnym śniadaniu w świetlicy przy koszalińskiej cerkwi greckokatolickiej. Byli zarówno ludzie samotni, jak i z rodzinami.

Wielu Ukraińców przyjechało do Polski do pracy. Czas świąt jest dla nich szczególny bo z dala od domu i rodziny:

- Jest nam tutaj trochę ciężko, bo rodzina została w domu, na Ukrainie. Chciałbym, żeby oni też poczuli te święta i żeby ich życie się polepszyło.

- To bardzo miłe, że dla Ukraińców jest organizowane takie spotkanie. Ja jestem ze Lwowa i przyjechałem tutaj za pracą i jest mi tutaj dobrze.

Na śniadanie pierwszy raz przyszedł pan Igor z rodziną z Tarnopola. W Koszalinie jest od kilku miesięcy, razem z żoną Dianą i synkiem.

- Tutaj lepiej nam się żyje, nie jestem sam. Przyjechaliśmy tutaj, żeby dzieci miały lepszą przyszłość. Mamy swój stół świąteczny w domu, ale przyszliśmy spotkać się i porozmawiać w swoim języku. Tutaj mamy cząstkę naszego ukraińskiego domu.

Sala zawsze jest pełna a świąteczne śniadania potrzebne - powiedział Polskiemu Radiu Koszalin ksiądz Bogdan Hałuszka, proboszcz parafii greckokatolickiej:

- Przyjeżdżają do obcego kraju i czują się nieswojo. Ktoś rzucił pomysł, żebyśmy zrobili śniadanie wielkanocne, dla tych którzy przyjechali i przebywają na terenie Koszalina. Niektórzy przychodzą po to, żeby po prostu pobyć ze sobą.

W Koszalinie i okolicy pracuje około 10 tysięcy Ukraińców. Tyle jest wydanych pozwoleń na pracę.

ak/ds

fot. Aleksandra Kupczyk
fot. Aleksandra Kupczyk
fot. Aleksandra Kupczyk
fot. Aleksandra Kupczyk
fot. Aleksandra Kupczyk
fot. Aleksandra Kupczyk
fot. Aleksandra Kupczyk
fot. Aleksandra Kupczyk
fot. Aleksandra Kupczyk
Czytaj więcej