fot. Jarosław Ryfun
Zdaniem osób mieszkających w sąsiedztwie piekarni, poza nieprzyjemnym zapachem, problemem jest też sadza.

Jak powiedzieli Polskiemu Radiu Koszalin w ostatnim czasie problem się nasilił: - Wieczorem nie można otworzyć okna tak śmierdzi. Sadza jest na balkonie, samochodzie, praniu, trawie, nawet zwierzętach. Jest jak w kopalni.

Rozwiązaniem problemu byłoby zamontowanie specjalnych filtrów, ale to kosztuje.

- Mamy świadomość, że to uciążliwe, ale nie robimy tego celowo. Mamy już podpisaną umowę na czyszczenie komina. Problemem jest jednak niska jakość węgla. Nasza firma jest biedna i nie możemy wydać 200-300 tys. złotych na filtry. To by nas rozłożyło finansowo, a pracuje dla nas ok. 60 osób - powiedział Tadeusz Banaśkiewicz, kierownik piekarni.

Obecna na dzisiejszym spotkaniu z mieszkańcami przedstawicielka wydziału ochrony środowiska urzędu gminy powiedziała, że w ostatnich latach nie było przekroczeń poziomów szkodliwych substancji w powietrzu. W tym roku jeszcze nie było kontroli.

Mieszkańcy zapowiedzieli natomiast, że będą składać cywilne pozwy do sądu przeciwko piekarni.

kp/ar

fot. Jarosław Ryfun

Posłuchaj

mieszkańcy Sianowa
Tadeusz Banaśkiewicz, kierownik piekarni