fot. Krzysztof Klinkosz
W poniedziałek późnym wieczorem do portu kołobrzeskiego wrócili wędkarze, których kuter zatonął po zderzeniu ze statkiem handlowym. Do zdarzenia doszło w niedzielę rano nieopodal Bornholmu.

Na załogę oraz wędkarzy czekały rodziny: -  Był telefon, że kuter zatonął, ale nic się nie stało. Płyną do brzegu. Musimy po nich jechać, wszystko zatonęło, kluczyki do samochodu, a samochód został na parkingu. Musiałyśmy zabrać rzeczy i ubrania. Oni spali, nagle usłyszeli wielki huk, wszyscy pospadali z łóżek. Mąż powiedział bratu, by szybko zabrał dokumenty i telefon oraz uciekał, bo woda już płynęła na kuter.

Na pokładzie kutra znajdowało się łącznie szesnaście osób, w tym troje członków załogi. Wszystkim udało się ewakuować i zostali podjęci przez duńskie służby ratownicze: - Wiele nie mogę powiedzieć. Straciłem przytomność. Było wiele strachu. Kolega poprosił mnie, żebym wskoczył na górę zrzucić tratwę ratunkową. Pomagałem, zrzuciliśmy tę tratwę. Ten statek uciekł, nie udzielono nam pomocy. Zachowali się jak piraci. Kolos, sto czterdzieści metrów długości.

Państwowa Komisja Badania Wypadków Morskich i Izba Morska zbadają okoliczności wypadku.

kk/rż

Posłuchaj

na brzegu na załogę oraz wędkarzy czekały rodziny
załoga kutra o zajściu