fot. Jacek Żukowski
Nie była to megasensacja, ale na pewno duża niespodzianka. Koszykarze STK Czarni Słupsk pokonali w słupskiej hali Gryfia lidera rozgrywek Śląsk Wrocław 80:71.

Słupszczanie bardzo dobrze grali w obronie i zablokowali rywali na obwodzie. Właśnie rzuty za trzy punkty są najmocniejszą stronę ekipy z Wrocławia i na tym elemencie gry skupił się słupski szkoleniowiec Mantas Cesnauskis. - Jeśli zatrzymamy ich przy rzutach z dystansu, to mamy dużą szansę wygrać mecz.

Pierwsza kwarta upłynęła pod znakiem lekkiej przewagi Śląska. Czarni na początku nie imponowali skutecznością, ale po kilku minutach gry za trzy punkty trafiali Hubert Wyszkowski, Patryk Wieczorek i Łukasz Seweryn. Efektowny wsad Adriana Kordalskiego ustalił wynik po pierwszej kwarcie na 17:21 dla Śląska.

W drugiej kwarcie goście prowadzili 40:31 i była to ich najwyższa przewaga w meczu. Jednak Czarni szybko doskoczyli do rywali i po 20. minutach gry na tablicy widniał remisowy wynik 42:42. Również remisem zakończyła się kolejna kwarta, a o zwycięstwie decydowała ostatnia odsłona tego meczu. Po niezłym początku gości, w kolejnych minutach Czarni zanotowali serię 11:0 i na niecałe 4 minuty przed końcową syreną wyszli na prowadzenie 75:65. Śląsk zatrzymał się w ataku i nie mógł znaleźć recepty na przełamanie słupskiej obrony. Niesieni oszałamiającym dopingiem swojej publiczności Czarni pokonali lidera 80:71.

- Zatrzymaliśmy Śląsk na 71 punktach - mówił po spotkaniu trener STK Czarni Słupsk Mantas Cesnauskis. - Dziś atak był mniej ważny. To kibice ponieśli nas do zwycięstwa, jak za najlepszych czasów w historii koszykówki w Słupsku.

Tym samym Czarni zanotowali trzecie zwycięstwo z rzędu. Obecnie podopieczni Mantasa Cesnauskisa zajmują 4. miejsce w tabeli pierwszej ligi. Do liderującego Śląska tracą 5 punktów.

jż/aj