Tym razem Andrzej opowiada o nieudanym wjeździe do Kurdystanu irackiego oraz o tygodniowej podróży przez góry i bezdroża wschodniej Turcji, o Sanliurfie, Mardin, Van i indiańskiej twierdzy Ani. Zapraszamy na przygodę!

- Przyjechaliśmy do Gruzji pięć dni temu. Jesteśmy bardzo zmęczeni. Przejechaliśmy przecież ponad siedem tysięcy kilometrów - powiedział Andrzej Meller. - Znajdujemy się piętnaście kilometrów od Tbilisi. Pogoda jest piękna. Widzimy całą panoramę kaukaską. Gruzja to biedny kraj, ale tutejsi ludzie są bardzo gościnni, otwarci i życzliwi - dodał.