fot. pixabay.com
Leśnicy zwracają uwagę na wyjątkowo niebezpieczną sytuację w lesie.

Nadleśniczy Tadeusz Lewandowski z Nadleśnictwa Karnieszewice podkreśla, że takiej suszy nie było od lat 90.: - Wszystko wysuszone zupełnie na pył. Wilgotność ściółki jest teraz na poziomie 5-6 proc., czyli właściwie nie ma w niej w ogóle wody. Najmniejsza iskierka powoduje, że natychmiast wszystko się zapala. Czekamy na deszcz i staramy się unikać używania jakiegokolwiek otwartego ognia na terenach leśnych i przyleśnych. Jeżeli już ktoś pali papierosa, to niech go zagasi jakimś dołku i dopiero idzie dalej. Są również specjalnie wyznaczone miejsca do grilowania.

Jest też apel strażaków. Kapitan Bartłomiej Góral z Państwowej Straży Pożarnej w Koszalinie zaznacza, że obecna sytuacja jest wyjątkowa: - Jest bardzo sucho. Apelujemy o rozwagę i ograniczenie używania ognia na terenach otwartych. Po prostu nie prowokujmy. „Aura jest, jaka jest”. Bardzo szybko nasze ognisko może w sposób niekontrolowany może zamienić się w wielki pożar.

Osoby spacerujące po lesie zdają sobie sprawę z zagrożenia. Jednocześnie podkreślają, że nie wszyscy przestrzegają podstawowych zasad zachowania się w lesie, które są... bardzo proste: - Nie podpalać, nie palić, nie rzucać śmieci i butelek, żeby nie podpaliło się. Siedzę na obrzeżach, to absolutnie nie palę. Nasza świadomość przyrody jest bardzo znikoma. Jeżeli nic nie wiemy o danym lesie, to skąd możemy wiedzieć, co tam robić? Wystarczy po prostu być odpowiedzialnym.

Obecnie tylko Nadleśnictwo Tychowo zdecydowało się na wprowadzenie okresowego zakazu wstępu do lasu.

rp/aj

Posłuchaj

nadleśniczy Tadeusz Lewandowski z Nadleśnictwa Karnieszewice
kapitan Bartłomiej Góral z koszalińskiej Państwowej Straży Pożarnej
osoby spacerujące po lesie