fot. Ryszard Bańka
Małe, o rozpiętości skrzydeł kilkunastu centymetrów i ogromne, o rozpiętości skrzydeł kilku metrów machiny latające pojawiły się na nieczynnym lotnisku w Wilczych Laskach. Jedne napędzane silnikami elektrycznymi, inne spalinowymi, jest także samolot o napędzie odrzutowym.

Około stu miniaturowych samolotów przywieziono na szesnasty już piknik modelarski.

- Prezentowane są zarówno proste, jak i bardzo rozbudowane, piękne modele. Tegoroczną perełką jest model F-16 napędzany prawdziwym silnikiem turbinowym. W powietrzu nie sposób odróżnić, czy to model, czy oryginał - mówi Piotr Pindral, organizator

Model F-16 wzbudza ogromne zainteresowanie nie tylko publiczności, ale także modelarzy. Wykonany w skali 1:5 zachwyca wiernością odtworzenia detali.

- Jest w barwach tureckich, ale to dlatego, ze taki mieliśmy szablon. Model nie jest lekki, bo waży prawie 27 kilogramów. Ale wszystkie detale, włącznie z właściwościami w locie, zostały w nim zachowane - mówi Bartosz Cierzniak, modelarz z Margonina koło Piły.

Nie tylko F-16 wzbudza zainteresowanie. Bardzo ciekawym modelem jest klucz MIG-ów 29.

- Połączyłem trzy modele w jeden za pomocą rurek węglowych. Napęd znajduje się w samolocie prowadzącym klucz - mówi modelarz z Bydgoszczy Jerzy Rogacewicz.

Dziś na lotnisku odbyła się rywalizacja poszczególnych klas modeli, a także parada i konkurs "wicherków". Wieczorem pokazy modeli podświetlanych. A jutro ciąg dalszy pokazów i zawodów. Zmagania modelarzy na lotnisku zakończą się jutro około godziny 16.

sb/ar

fot. Ryszard Bańka
fot. Ryszard Bańka
fot. Ryszard Bańka
fot. Ryszard Bańka
fot. Ryszard Bańka
fot. Ryszard Bańka
fot. Ryszard Bańka
fot. Ryszard Bańka
fot. Ryszard Bańka

Posłuchaj

Piotr Pindral, organizator pikniku
Bartosz Cierzniak, modelarz z Margonina koło Piły
Jerzy Rogacewicz, modelarz z Bydgoszczy