fot. Renata Pacholczyk
Przejście, po kosztującym 3,5 mln złotych remoncie, zostało oddane do użytku w kwietniu. A już dziś w kilku miejscach płyty na jego ścianach zostały popisane.

Mieszkańcy i podróżni są oburzeni tym aktem wandalizmu: - Część ludzi nie ma nic do roboty i z nudy niszczy. Może, gdyby było więcej kontroli i kar, to by się im odechciało.

Robert Grabowski, rzecznik prezydenta Koszalina mówi, że akty wandalizmu w mieście niestety się powtarzają i nie dotyczą jedynie przejścia przy dworcu. Systematycznie niszczone są między innymi nowe przystanki autobusowe: - Nie ma tygodnia, żeby przystanki nie zostały pomalowane. Szkoda, że tak się dzieje, ponieważ miasto musi wydawać duże pieniądze na usuwanie tych napisów. Można byłoby je przeznaczyć na inne cele.

Komendant Straży Miejskiej Piotr Simiński zwraca uwagę, że w mieście działa monitoring i każdy taki akt wandalizmu zostanie na pewno ujawniony: - Znaczna część miasta, szczególnie te newralgiczne miejsca, jest objęta monitoringiem miejskim. W miejscach, gdzie nie ma kamer, są fotopułapki. Te drugie są zamontowane w okolicach ekranów dźwiękochłonnych czy przystanków, właśnie po to, aby przeciwdziałać wandalizmowi.

Niszczenie i dewastowanie mienia publicznego podlega karze ograniczenia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat. Może być również nałożona przez sąd kara grzywny lub zadośćuczynienia za zniszczone mienie.

rp/ar

fot. Renata Pacholczyk

Posłuchaj

mieszkańcy Koszalina
Robert Grabowski, rzecznik prezydenta Koszalina
Piotr Simiński, komendant koszalińskiej straży miejskiej