Większość z nich pochodzi z Tanzanii. Do aresztowań doszło w różnych częściach Włoch i poza granicami tego kraju. Według policji przemytem kierował tanzański przywódca kartelu narkotykowego, który miał siedzibę w północnej części Polski.

Szef gangu zarządzał siecią handlarzy narkotyków mieszkających w różnych częściach świata. Narkotyki z azjatyckiej produkcji trafiały na włoskie ulice. Tanzańczyk nie wzbudzał jednak podejrzeń. W sprawę zamieszanych jest ponad 150 osób. red/jr