fot. prk.24
Obniżkę uchwalili w czwartek kołobrzescy radni, po tym, jak poprzednio zaproponowana stawka wywoływała wiele sprzeciwów w mieście.

Jak zaznaczył Łukasz Zięba z klubu Nowy Kołobrzeg, szef komisji komunalnej, prezydent Anna Mieczkowska sama zaproponowała zmiany do wcześniej przyjętych stawek: - Podczas przedstawiania projektu uchwały pojawiła się refleksja, że nie spełnia ona do końca swojej roli, ponieważ niektórzy zaczęli straszyć mieszkańców wyliczając koszty zagospodarowania odpadami na bazie stawki za niesegregowanie odpadów. Nowa stawka zachęca do segregacji.

W mieście obowiązuje system wiążący opłaty za śmieci ze zużyciem wody. Według Jacka Kalinowskiego, radnego PiS, należy ten system zmienić, gdyż tracą na tym stali mieszkańcy, obciążeni kosztami funkcjonowania systemu gospodarki odpadami: - Myślę, że już niedługo opłaty za śmieci będą pobierane inaczej. To co dzieje się dziś, mija się z celem. Ludzie oszczędzają na wodzie. W Kołobrzegu jest około dwudziestu czterech tysięcy mieszkań, a duża część z nich poza sezonem jest pusta. Śmieciarki jednak i tak muszą jeździć w te miejsca. Dlatego dobrym rozwiązaniem byłoby pobieranie pewnej kwoty w formie ryczałtu.

Poparcia u większości radnych nie zyskała natomiast propozycja kołobrzeskiej opozycji, by stawkę za śmieci obniżyć do poziomu 3 złotych 30 groszy za odpady segregowane oraz do 6 złotych 60 groszy za niesegregowane. Według Izabeli Zielińskiej z Obywatelskiego Kołobrzegu Jacka Woźniaka, taki poziom opłat spełniał oczekiwania mieszkańców: - Był to projekt uchwały, który spełniał oczekiwania mieszkańców. Ubolewam, że nie został on zaakceptowany. Myślałam, że wszystkim nam zależy na dobru mieszkańców.

Ostatecznie od 1 lutego w Kołobrzegu stawka za śmieci segregowane wynosić będzie 6 złotych 54 grosze zaś za odpady niesegregowane 13 złotych i 4 grosze za metr sześcienny zużytej wody.

kk/kk

Posłuchaj

Jacek Kalinowski, radny PiS
Łukasz Zięba z klubu Nowy Kołobrzeg
Izabela Zielińska z Obywatelskiego Kołobrzegu Jacka Woźniaka