obrazek
fot. PAP/Marcin Bielecki

Przed Sądem Apelacyjnym w Szczecinie w czwartek rozpoczął się proces odwoławczy w sprawie pożaru escape roomu w 2019 r. w Koszalinie. Zginęło w nim pięć nastolatek. Prokuratura chce podwyższenia wyroku, a obrona uniewinnienia oskarżonych.

W sprawie tej wpłynęło łącznie 12 apelacji. Od wyroku sądu pierwszej instancji odwołały się wszystkie strony procesu, w tym oskarżyciele posiłkowi, czyli rodziny ofiar pożaru.

Sąd Okręgowy w Koszalinie skazał organizatora escape roomu Miłosza S. i jego pracownika Radosława D. na dwa lata więzienia, zaliczając na poczet tej kary stosowany wcześniej wobec nich areszt. Zakazał im na 10 lat prowadzenia usługowej działalności gospodarczej związanej z kulturą, sportem, rozrywką i rekreacją.

Babcia Miłosza S. – Małgorzata W. – i matka Beata W. zostały skazane na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Oskarżeni solidarnie mają też zapłacić każdemu z rodziców zmarłych dziewcząt po 200 tys. zł nawiązki. W sumie 2 mln zł.

Prokuratura domaga się zwiększenia kary dla Miłosza S. i Radosława D. W jej opinii wyrok dla Miłosza S. i Radosława D. powinien zostać zwiększony do ośmiu lat, a dla Małgorzaty W. i Beaty W. do lat sześciu.

– Tego rodzaju zdarzenia, tego rodzaju brak odpowiedzialności oskarżonych muszą skutkować maksymalną karą – powiedział w czwartek Krzysztof Kozber z Prokuratury Okręgowej w Koszalinie.

Ocenił, że dwa lata pozbawienia wolności, jak brzmiał wyrok sądu pierwszej instancji, to „zdecydowanie za mało”. Podkreślił też, że nie jest to kara, jaką „uważałby za sprawiedliwą”.

Adwokat Zbigniew Śmigielski, pełnomocnik jednej z pokrzywdzonych rodzin, powiedział, że również domaga się podwyższenia wymiaru kary.

– W sprawie organizatorów zginął gdzieś zdrowy rozsądek. Moi klienci domagają się podwyższenia wymiaru kary pozbawienia wolności do maksymalnego – ośmiu lat – powiedział Śmigielski.

Nieprawomocny wyrok dla czworga oskarżonych o umyślne stworzenie niebezpieczeństwa wybuchu pożaru w escape roomie i nieumyślne doprowadzenie do śmierci pięciu 15-latek zapadł 21 listopada 2024 r. przed Sądem Okręgowym w Koszalinie.

Po ogłoszeniu wyroku strony procesu zapowiadały wnioski o pisemne uzasadnienie wyroku i złożenie apelacji. Rodzice zmarłych dziewcząt, będący oskarżycielami posiłkowymi, nie zgadzali się z – ich zdaniem – „rażąco niską karą”. Obrońcy Miłosza S. wskazywali na wysokość orzeczonej nawiązki, a adwokat Radosława D. kwestionował winę swojego klienta. Sprawa jednak w sądzie okręgowym utknęła na ponad rok, bo zobowiązana do sporządzenia uzasadnienia sędzia była na zwolnieniu lekarskim. Wróciła w 2026 r.

Do tragicznego pożaru w budynku escape roomu „To Nie Pokój” w Koszalinie przy ul. Piłsudskiego 88 doszło 4 stycznia 2019 r. Zginęło w nim pięć 15-letnich przyjaciółek, uczennic kl. III D ówczesnego gimnazjum nr 9, świętujących w pokoju zagadek „Mrok” urodziny jednej z nich.

Gdy w poczekalni pojawił się ogień, dziewczęta były w trakcie gry, nie odnalazły jeszcze klucza do rozwiązania zagadki i jednocześnie do otwarcia drzwi, które od wewnątrz nie miały klamki. Nikt im ich nie otworzył. Jedyne okno było zabite deskami i okratowane. Dziewczęta nie wiedziały, że za atrapą kominka jest przejście do kolejnego pomieszczenia. W budynku nie było dróg ewakuacyjnych. 15-latki zginęły – zatruły się gazami pożarowymi.

Po tragedii w Koszalinie ówczesny szef MSWiA Joachim Brudziński podpisał nowelę rozporządzenia w sprawie ochrony przeciwpożarowej m.in. escape roomów. Rozpoczęły się także kontrole tych obiektów. Kwestie bezpieczeństwa przeciwpożarowego w escape roomach znalazły się także w znowelizowanym Prawie budowlanym, które weszło w życie 19 września 2020 r.

Kolejna rozprawa zaplanowana jest na 9 grudnia br.

PAP/zn

.

Czytaj więcej