
Ciała dwóch kobiet i mężczyzny prawdopodobnie znajdują się w mieszkaniu 24-letniego sprawcy sobotniej strzelaniny w Krakowie. Jak poinformował rzecznik Komendanta Głównego Policji Andrzej Fijołek, najprawdopodobniej są to rodzice i siostra napastnika. Na oficjalne potwierdzenie trzeba jednak poczekać do zakończenia prac służb. Premier Donald Tusk zapowiedział również, że niedziela i poniedziałek, 8 i 9 listopada, będą w Polsce dniami żałoby narodowej.
Premier przekazał pierwsze informacje na ten temat podczas wieczornego briefingu w Krakowie, po spotkaniu z ministrami i przedstawicielami służb.
- Prawdopodobnie w domu zamachowca są nieżywi ludzie. Będziemy to potwierdzać. Tak wynika z obrazu z drona - powiedział Donald Tusk. Po chwili doprecyzował, że chodzi o dwie kobiety i mężczyznę, najprawdopodobniej najbliższych członków rodziny sprawcy.
Później rzecznik Komendanta Głównego Policji podinsp. Andrzej Fijołek przekazał PAP, że w mieszkaniu 24-latka najprawdopodobniej znajdują się ciała jego rodziców i siostry. Zaznaczył, że oficjalne potwierdzenie będzie możliwe dopiero po zakończeniu czynności prowadzonych przez służby.
Szef rządu zapewnił również, że policja, służby specjalne i prokuratura zrobią wszystko, aby jak najszybciej wyjaśnić motywy działania 24-latka i poinformować o nich opinię publiczną.
- Będziemy ze szczególną troską myśleli o rodzinach tych, którzy stracili życie, a także o rodzinach rannych policjantów - podkreślił premier.
Donald Tusk poinformował także, że otrzymał sygnał od prezydenta Karola Nawrockiego w sprawie ogłoszenia żałoby narodowej. Niedziela i poniedziałek, 8 i 9 listopada, będą dniami żałoby w całym kraju. Kancelaria Premiera ma uzgodnić jej szczegółową formę.
Do strzelaniny doszło w sobotę, tuż po godzinie 15, na Rynku Głównym w Krakowie. Zamaskowany 24-letni mężczyzna wjechał samochodem w centrum miasta i otworzył ogień do przypadkowych osób. Według najnowszych informacji sześć osób zginęło, a 16 zostało rannych, w tym policjanci. Napastnik został postrzelony przez funkcjonariuszy i zatrzymany.
Wcześniej szef MSWiA Marcin Kierwiński poinformował, że policjanci oddali pierwsze strzały w kierunku napastnika trzy minuty po zgłoszeniu. W podobnym czasie na miejscu pojawiły się straż pożarna i pogotowie ratunkowe. Minister podkreślił, że szybka reakcja służb zapobiegła jeszcze większej tragedii.
PAP/aś








