fot. odpady.net
W ten sposób Janusz Gromek odniósł się do krytyki opozycji. W piątek Maciej Bejnarowicz zarzucił prezydentowi, że nie dołożył wszelkich starań, by kołobrzeski zakład zieleni nie stracił kontraktu.

- Przetarg na odbiór śmieci został rozstrzygnięty zgodnie z prawem. Jeżeli nasza firma przegrała, a mówię to z wielkim bólem, to nie mogłem zrobić inaczej niż podpisać umowę z firmą, która dała niższą cenę. Burmistrz jednego z polskich miast podpisał umowę z firmą, która dała wyższą cenę i o 6:00 zapukali do jego drzwi panowie w czarnych garniturach - tłumaczy Janusz Gromek.

Maciej Bejnarowicz, kandydat PiS na prezydenta Kołobrzegu, uważa, że obecny prezydent miasta nie wykorzystał możliwości wynikających z nadzoru właścicielskiego nad miejską spółką: - Przyjąłem słowa prezydenta ze smutkiem, bo świadczą one o braku kontroli, gdyż prezydent ma narzędzia nadzoru właścicielskiego. I tu wydaje mi się, że sprawa została pozostawiona swojemu biegowi. Skutek jest opłakany, bo spółka straciła bardzo ważne zlecenie.

Od początku lipca w gospodarce odpadami w Kołobrzegu nastąpiły duże zmiany. Mieszkańcy, którzy chcą segregować śmieci, dzielą je na pięć, a nie jak do tej pory na trzy frakcje. Ponadto wywozem śmieci zajmują się dwie, a nie jedna firma. Część kołobrzeżan skarży się na chaos, który zapanował w mieście, przepełnione śmietniki czy nowe, niedogodne lokalizacje śmietników na odpady posegregowane.

kk/ar

Czytaj więcej

Posłuchaj

Janusz Gromek, prezydent Kołobrzegu
Maciej Bejnarowicz, kandydat PiS na prezydenta Kołobrzegu