fot. pixabay.com
Firma ATF, która od lipca odbierała śmieci od kołobrzeżan, zażądała od miasta niemal miliona złotych odszkodowania. Władze Kołobrzegu nie wykluczają, że sprawa zakończy się w sądzie.

Firma, która wywoziła śmieci wypowiedziała miastu umowę i żąda niemal miliona złotych. Z kolei ratusz zerwał tę umowę w minionym tygodniu, ale jak napisała firma w oświadczeniu, wypowiedzenie nie zostało skutecznie doręczone. Ratusz twierdzi, że zostało. W międzyczasie śmieci zaczęła wywozić spółka miejska.

Powody zerwania umowy wyjaśnia Agnieszka Fiuk, dyrektor zarządzająca spółki: - Bezpośrednią przyczyną wypowiedzenia tej umowy jest faktyczny brak możliwości realizacji usługi. Wykonywanie przez inną spółkę - Zieleń Miejską tożsamych usług odbierania odpadów, które mieściły się w ramach naszej umowy, w sposób oczywisty wyklucza naszą dalszą obecność na terenie miasta.

Spółka zarzuca miastu m.in. zaniżanie wypłat za usługi.

Michał Kujaczyński, rzecznik prezydenta Kołobrzegu, przekonuje, że miasto miało powody, by zerwać umowę: - Działamy na rzecz mieszkańców i uważamy, że decyzja o wypowiedzeniu umowy była słuszna. Do pozostałych zarzutów będę się mógł odnieść po analizie pisma przez nasze biuro prawne. Podchodzimy do sprawy spokojnie, bo to co teraz następuje to typowa gra przedsądowa, którą braliśmy pod uwagę.

Firma wywoziła część śmieci od lipca. Niektórzy mieszkańcy narzekali na zbyt rzadki wywóz odpadów.

red./ar

Czytaj więcej

Posłuchaj

Agnieszka Fiuk, dyrektor zarządzająca spółki
Michał Kujaczyński, rzecznik prezydenta Kołobrzegu