fot. Jacek Żukowski
Część radnych uważa, że doradca strategiczny byłego prezydenta Słupska od dłuższego czasu zamiast skupiać się na pracy w mieście, budował zaplecze polityczne Roberta Biedronia w Warszawie.

Co więcej, Anaszewicz nadal jest zatrudniony w magistracie, choć przebywa na bezpłatnym urlopie.

Tadeusz Bobrowski, radny Prawa i Sprawiedliwości oraz wiceprzewodniczący rady miejskiej w Słupsku podkreśla, że praca w ratuszu mogła być tylko „przykrywką” do innych działań Marcina Anaszewicza: - Uważam, że ta funkcja była źle pełniona, a poza tym doktor Anaszewicz przygotowywał medialnie grunt na szczeblu ogólnopolskim Biedroniowi i z tego dobrze się wywiązał, ale ze szkodą dla miasta. Formalnie w ratuszu był zatrudniony jako pełnomocnik, aby uniknąć wykazywania swoich zarobków i pisania oświadczenia majątkowego, a według mnie zarabiał około dziesięciu tysięcy złotych.

Marta Makuch, zastępca prezydenta Słupska uważa, że utrzymywanie stanowiska Marcina Anaszewicza w urzędzie miasta nic nie kosztuje: - To stanowisko istnieje w strukturach urzędu i będzie istniało tak długo, dopóki nie zostanie wypowiedziana umowa z panem Marcinem Anaszewiczem. Nie możemy tego zrobić w momencie, kiedy przebywa na bezpłatnym urlopie. Myślę, że sprawa zostanie rozwiązana w ciągu najbliższych miesięcy.

Do Marcina Anaszewicza napisaliśmy prośbę o kontakt i komentarz w tej sprawie. Wciąż nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

jż/rż/ar

Posłuchaj

Tadeusz Bobrowski, wiceprzewodniczący rady miasta
Marta Makuch, zastępca prezydenta Słupska