fot. Sławomir Kamola
Członkowie stowarzyszenia zaznaczyli, że zalew nie jest kąpieliskiem, a miejscem do kąpieli. W związku z tym podlega łagodniejszym przepisom dotyczącym kontroli jakości wody.

Zadaniem działaczy Lepszego Koszalina, ilość bakterii coli może zmieniać się w zasadzie z dnia na dzień, a badanie nawet co dwa tygodnie jest niewystarczające. Jak powiedział Mariusz Krajczyński problem skażenia powraca ze względu na ciągły zrzut nowych zanieczyszczeń: - W Boninie jest przestarzała oczyszczalnia ścieków, która dziennie wyrzuca 250 metrów sześciennych nieoczyszczonych ścieków do Dzierzęcinki. To zaledwie 3 kilometry od Wodnej Doliny. Osady, które wpływają Dzierżecinką do zalewu, opadają i się kumulują.


Ścieki z Bonina oczyszczane są jedynie w sposób mechaniczny, brakuje oczyszczania biologicznego. Gmina Manowo otrzymała propozycję podłączenia Bonina do koszalińskiego kolektora ściekowego, jednak rozmowy nie zakończyły się porozumieniem. Jacek Wegraj przypomniał inicjatywę Lepszego Koszalina z roku 2016, kiedy to próbowano po raz pierwszy wprowadzić stały monitoring jakości wody w Wodnej Dolinie: - Mieszkanki i mieszkańcy Koszalina mają prawo do wiedzy, jak na bieżąco wygląda stan Wodnej Doliny. Nie możemy ich narażać na zdrowotne konsekwencje. Dlatego chcemy, by miasto zainstalowało przy Wodnej Dolinie urządzenie do stałego monitorowania i informowania, jaki jest aktualny stan wody w zalewie.

Urządzenie takie wraz z tablicą świetlną prezentującą wyniki badań kosztuje około 200 tys złotych.

Przy okazji spotkania zaprezentowano zmiany w stowarzyszeniu. Zmieniło ono nazwę z Lepszy Koszalin na Bezpartyjni Lepszy Koszalin, przedstawiono również nowy zarząd, na czele którego stoi Artur Wezgraj.

sk/ar

Czytaj więcej

Posłuchaj

Mariusz Krajczyński
Jacek Wegraj