
W nocy z soboty na niedzielę, z 24 na 25 października, przejdziemy na czas zimowy. O godz. 3 cofniemy wskazówki zegarów na godz. 2, dzięki czemu zyskamy dodatkową godzinę snu.
Do zasadności zmiany czasu wracają jednak pytania. Mieszkańcy Szczecinka, z którymi rozmawialiśmy, zwracali uwagę na jej wpływ na codzienne funkcjonowanie i samopoczucie.
- Sprawy biologiczne. Ja na przykład bardzo to odczuwam. Muszę jakiś czas dostosować się do tej zmiany. Trzeba przestawić całe swoje życie, również pory posiłków i wstawania, a także godziny, o których dzieci idą do przedszkola. Według mnie to niepotrzebne - mówili.
Badacze opracowali trzy modele matematyczne, uwzględniające ekspozycję na światło, jej wpływ na rytm dobowy oraz dane epidemiologiczne. Wykazały one, że zarówno stały czas letni, jak i stały czas zimowy byłyby korzystniejsze dla zdrowia niż obecnie obowiązujące w wielu krajach sezonowe zmiany.
Według modeli największe korzyści zdrowotne przyniosłoby całoroczne utrzymanie czasu zimowego. Dokładne wyliczenia pokazały, że mogłoby ono zapobiec ok. 300 tys. przypadków udarów mózgu rocznie i zmniejszyć liczbę osób z otyłością o 2,6 mln, co odpowiada spadkowi częstości występowania tych schorzeń w USA o odpowiednio 0,09 proc. i 0,78 proc.
Neurobiolożka z Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego Patrycja Ściślewska podkreśliła w rozmowie z PAP, że zmiana czasu rozregulowuje pracę naszych wewnętrznych zegarów, stąd korzystniej byłoby z niej zrezygnować. Jak powiedziała, z biologicznego punktu widzenia powinniśmy utrzymać czas zimowy. Pozostając przy letnim, zwłaszcza zimą, funkcjonowalibyśmy w permanentnym jet lagu.
Za naszą rytmiczność okołodobową odpowiada w mózgu jądro nadskrzyżowaniowe (ang. Suprachiasmatic nucleus, SCN). Nazwa nie jest przypadkowa, bo znajduje się ono nad tzw. skrzyżowaniem wzrokowym i odbiera informacje o świetle bezpośrednio z oczu, prosto z siatkówki. Dzięki temu szybko dostosowuje nasz rytm funkcjonowania do otaczającego nas światła.
- Jądro nadskrzyżowaniowe w mózgu jest głównym zegarem w naszym organizmie, ale nie jedynym - mamy także tak zwane zegary peryferyczne, znajdujące się w innych częściach ciała. Sprowadza się to do tego, że nasz żołądek ma swój własny zegar, nasza wątroba również ma własny zegar itd. Zazwyczaj te wszystkie zegary są zsynchronizowane. Gdy sezonowo zmienimy czas albo podróżujemy pomiędzy strefami czasowymi, to mózg - dzięki informacjom o świetle - dostosuje się do tej zmiany stosunkowo szybko. Natomiast inne narządy potrzebują na to więcej czasu, ponieważ jądro nadskrzyżowaniowe musi przekazać im sygnały m.in. za pośrednictwem hormonów. Dlatego po zmianie czasu przez kilka dni możemy czuć się gorzej - wyjaśniła.
Patryk Żak/PAP/zn






