
O wznowieniu przewodu sądowego w związku z koniecznością przesłuchania biegłej psycholog, która sporządzała opinię do sprawy dotyczącą oskarżonego Piotra W., poinformował na sali rozpraw przewodniczący rozprawie sędzia Jarosław Turczyn.
Termin rozprawy wyznaczył na 20 listopada br.
Proces Piotra W., którego Prokuratura Okręgowa w Słupsku oskarżyła o zabójstwo znajomej z Chojnic, jest poszlakowy. Nie ma bezpośrednich dowodów na jego sprawstwo. Zwłoki kobiety w stanie znacznego rozkładu znaleziono w trakcie czynności komorniczych. 55-latek w śledztwie i w podczas procesu nie przyznał się do zabójstwa, jedynie do posiadania 2 g amfetaminy, za co także stanął przed sądem.
Znajoma 55-letniego Piotra W. 30-letnia Justyna C. została uduszona metalową linką w zajmowanym mieszkaniu komunalnym w Chojnicach (woj. pomorskie) przy ul. Młyńskiej, które po eksmisji miała przekazać miastu. W śledztwie, po uzyskaniu opinii biegłych, przyjęto, że do zbrodni doszło 1 lutego 2023 r. Zwłoki kobiety w stanie znacznego rozkładu w mieszkaniu znalazł komornik na początku kwietnia 2024 r. Proces Piotr W. rozpoczął się 20 stycznia.
W mowach końcowych, które strony wygłosiły na rozprawie 9 października, prokurator Magdalena Gadoś chciała dla oskarżonego 20 lat i sześciu miesięcy więzienia i tego, by karę odbywał w warunkach terapeutycznych, lecząc się z uzależnień. Adwokat wyznaczona z urzędu Katarzyna Furmanowicz domagała się uniewinnienia Piotra W. od zarzutu zabójstwa. On również tego chciał. Kwestię odpowiedzialności karnej za posiadanie 2 g amfetaminy pozostawili do uznania sądu.
W ocenie oskarżyciela wina i okoliczności popełnienia zarzucanych czynów przez Piotra W. nie budzą wątpliwości, mimo że proces jest poszlakowy.
W postępowaniu ustalono, jakie relacje łączyły Justynę C. z oskarżonym, z którym się spotykała i z Andrzejem T., ich wspólnym znajomym, z którym miała wziąć ślub. Znali się, wiedzieli o wzajemnych intymnych relacjach.
1 lutego 2023 r. to ostatni dzień, w którym była widziana żywa z Piotrem W. Przyjechała z nim do Chojnic. Poszli do urzędu stanu cywilnego ustalić datę jej ślubu z Andrzejem T., potem do mieszkania przy ul. Młyńskiej. Piotr W. pił alkohol, Justyna nie. Tam, jak twierdzi prokuratura, oskarżony udusił Justynę. Potem przez ponad rok nikt do tego mieszkania nie wchodził.
Na ubraniach, kołdrze, lince nie znaleziono śladów wskazujących na sprawstwo oskarżonego. Nie potwierdziły go, choć i nie wykluczyły, opinie biegłych. Nie ma też bezpośrednich świadków. W ocenie prokuratury oskarżony „zbudował sobie inteligentną linię obrony”, ale to „on jest jedynym sprawcą”.
Obrona oskarżonego uznała, że materiał dowodowy nie pozwala na przyjęcie, że to Piotr W. jest sprawcą zabójstwa. Zabezpieczone na miejscu zbrodni ślady nie należały do oskarżonego, należały do innych osób, których w toku postępowania przygotowawczego nie ustalono. Nie potwierdzono DNA oskarżonego, nie ustalono śladów traseologicznych wskazujących na niego. Datę zgonu w świetle zgromadzonego materiału dowodowego nie można uznać za kategoryczną. Motywem zbrodni, w ocenie obrony, nie mogła być zazdrość, bo oskarżony wiedział o planach matrymonialnych Justyny z jego schorowanym znajomym.
Piotr W. w przeszłości był karany sądownie za gwałt i przestępstwa przeciwko mieniu, w tym za rozbój.
Za zabójstwo grozi dożywocie.
PAP/mt







