
Miastecka policja prowadzi dochodzenie po tym, jak czworo dzieci znalazło w cukierkach otrzymanych od nieznajomych w Halloween ostre, metalowe przedmioty. Jedno z dzieci zraniło się w język i trafiło do szpitala - podał PAP oficer prasowy bytowskiej policji mł. asp. Dawid Łaszcz.
Łaszcz poinformował we wtorek, że dochodzenie w sprawie prowadzone jest pod nadzorem prokuratury w kierunku narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
W sprawie nikt nie został zatrzymany, nikomu nie przedstawiono zarzutów.
Policja pierwsze zgłoszenie otrzymała od rodziców dzieci uczestniczących 31 października w zabawie halloweenowej w jednej z miejscowości gminy Miastko na Pomorzu, podczas której częstowane były cukierkami od nieznajomych osób.
- Podczas jedzenia tych cukierków dwie 10-letnie dziewczynki wyczuły wewnątrz słodyczy metalowe elementy. Jedna z nich pokłuła sobie nimi język i rodzice pojechali z nią do szpitala. Badania nie wykazały poważniejszych obrażeń - powiedział mł. asp. Łaszcz.
Policjant dodał, że prowadząc czynności w sprawie, funkcjonariusze dowiedzieli się o kolejnych dwojgu dzieciach, 12-letniej dziewczynce i 10-letnim chłopcu, którzy w otrzymanych cukierkach także znaleźli ostre, metalowe przedmioty.
- Ich opiekunowie zostali przesłuchani, a słodycze zabezpieczono - oznajmił oficer prasowy bytowskiej policji.
Dzieci nie były w stanie jednoznacznie wskazać, kto dał im cukierki z niebezpieczną zawartością.
Policja aktualnie weryfikuje uzyskane informacje i prowadzi czynności, które mają doprowadzić do ustalenia sprawców, którym grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.
PAP/zas







